Czasem żałuję, że doba nie trwa dwa razy dłużej, tydzień nie ma 14 dni a moje ręce są tylko dwie. Od kiedy zaczęłam pracować to nie wiem w co mam ręce wsadzić. Tonę w gęsich jajkach, które powoli zmieniają się w pisanki, tonę też w zamówieniach na malunki ścienne...i tonę w kilometrach kordonka bo serwetki do koszyczków ze święconką trzeba udziergać i w kwadratach na patchworki tonę i w niepowypychanych zwierzątkach czekających żeby moje "stadko" powiększyć. I tonę w zaległościach czytelniczych na moich ulubionych blogach...I dlatego, że już tak bardzo tonę we wszystkim idę dokończyć dzierganie serwetki. Chociaż o jedną kochaną rzecz mniej będzie. A potem do spania...Dobranoc :) Ah...dziś nie mam żadnego zdjęcia ale za to dodam piosenkę, która w tym całym tonięciu dodaje mi powera :) Oto ona:
D O B R A N O C :*

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.