O mnie

Moje zdjęcie
Szczęśliwa posiadaczka dwóch wspaniałych rąk, które w duecie z kreatywnością potrafią działać cuda. Dziergają, szyją, kleją, wiercą, szlifują, tną, malują, rysują a w między czasie pomagają w codziennych obowiązkach. Jestem z nich dumna i z zadowoleniem chwalę się tym co wychodzi spod mojej ręki.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Szydełkowo...


Dziś był strasznie szybki i zabiegany dzień. Ale była też mała chwila relaksu przy ciepłej herbacie i szydełku. Uwielbiam szydełkować. Od dziecka coś tam sobie plotłam ale w zeszłym roku mój zapał do szydełka nieoczekiwanie wybuchł i nabrał ogromnej prędkości. I tak "wprawiłam" rękę i oko i robię na szydełku przeróżne rzeczy. Szczerze mówiąc nie podobają mi się za bardzo jakieś koszyczki szydełkowe czy zwierzątka ale uwielbiam serwety, zazdroski i koroneczki. Teraz jestem na etapie tworzenia okrągłej serwety z materiału w kolorze ecru, wykończonej szydełkowymi kwiatami. Potrzebuję około 60 szydełkowych kwiatków. Mam z jakieś 40 ale już prezentują się imponująco.




Jak już cała serweta będzie zrobiona obiecuję dodać zdjęcie :)





 A teraz dobranoc, pchły na noc, karaluchy do poduchy a szczypawki do zabawki :*

piątek, 24 lutego 2012

Co? Jajeczko...

Wczoraj przypomniało mi się, że ostatnio ciocia poprosiła mnie abym zrobiła kartkę-podziękowanie dla pana leśniczego, który ma odwiedzić dzieci, którymi ona się zajmuje. No więc poszedł w ruch ołówek i kredki. I tak oto powstał obrazek z panem leśniczym, dziećmi i zwierzętami dookoła. Oczywiście nie mogło zabraknąć puchacza :)




Porzucając temat leśniczego i lasu chciałam napisać, że od kilku dni z moim tatą przygotowujemy wydmuszki z gęsich jaj. Mamy ich już ponad 100 :) Przygotowania do wiosny i do świąt powoli ruszają. Zwłaszcza, że w ramach przygotowań do wiosny zrobiłam generalny porządek w piwnicy i znalazłam tam kilka skarbów ale o tym kiedy indziej. Mam już tyle pomysłów na te wydmuszki, że aż się nie mogę doczekać kiedy tylko wpadną w moje ręce. Póki co jajka wysychają "od środka". Niebawem dodam ich zdjęcia, jeszcze przed "upiększaniem". Teraz biegnę, bo biorę się za malowanie napisu do pewnej restauracji. A więc do następnego razu.
Buziaki

wtorek, 21 lutego 2012

Na dobry początek

Kiedyś wołali na mnie Puchacz. A więc jestem Puchacz i zaczynam swoją przygodę z blogiem. Bo tak bardzo mi się podobają blogi o ręcznych poczynaniach innych osób, bo już się nie mogę doczekać aż i ja będę mieć swój...No to mam :) Ostatni czas był dla mnie bardzo ciężki. Wykryto u mnie pewną przypadłość, która nieleczona w ciągu minionych kilku miesięcy powaliła mnie tak na nogi, że przez dłuższy okres czasu nie byłam w stanie za dużo tworzyć. Kiedy już zaczęłam się leczyć a owo leczenie przyniosło efekty, rzuciłam się w wir pracy i powstały malunki w jednym z zaprzyjaźnionych przedszkoli. Poszłam jak burza. Nie mogłam się doczekać kiedy wreszcie wpadnę do sali i wyczaruję dzieciakom bajkowe ściany. Udało się. Małe buźki zadowolone, tulą i głaskają mury więc i moja buźka też zadowolona :)