O mnie

Moje zdjęcie
Szczęśliwa posiadaczka dwóch wspaniałych rąk, które w duecie z kreatywnością potrafią działać cuda. Dziergają, szyją, kleją, wiercą, szlifują, tną, malują, rysują a w między czasie pomagają w codziennych obowiązkach. Jestem z nich dumna i z zadowoleniem chwalę się tym co wychodzi spod mojej ręki.

środa, 5 marca 2014

Oprawianie w przyjemność :)

Post ten powinien być publikowany w okolicach września z racji prezentowanej w nim mojej pracy :) Ale niedawno u nas skończyły się ferie więc dzieciaki powinny z zapałem znów wrócić do nauki. Poza tym idzie wiosna i trzeba sobie uprzyjemniać zeszyty żeby się lżej uczyło i poprawiało oceny. A uprzyjemnić można sobie to owijaczem na zeszyt :) Z mądrą sową albo wiosennymi kwiatuszkami :)





wtorek, 4 marca 2014

Stare śmieci

Tak dawno mnie tu nie było, że prawie zapomniałam jak się dodaje nowego posta. Odwiedziny na "starych śmieciach". Nie będę pisać, że wrócę i będę regularnie zamieszczać noty. I tak z tych obietnic przeważnie nic nie wychodzi. Postaram się bywać tu tak często jak tylko się da. Bo ostatnio zatęskniłam za tym. Za pisaniem, wstawianiem zdjęć. Dziś na pierwszy rzut dodam serię czapeczek dla małych dziewczynek.Seria w większości jakże bliska memu sercu.

















































 Czapeczki są moją kilkudniową fantazją na temat sówek i myszki Minnie :) Nie robiłam ich z żadnego schematu. Wzór brał się z głowy, a w zależności od tego na jaki wiek miała być czapeczka to albo dodawałam słupki albo odejmowałam :) Zaczynałam od 16 słupków w jednym oczku a potem już szło "na oko". W trakcie pracy jest jeszcze fioletowa sówka i kolejna Minnie :) Ja kończę na dziś i pozdrawiam :)

czwartek, 21 lutego 2013

M&M czyli poświąteczny Misz&Masz zaległości

Dawno, baaaaardzo dawno mnie tu nie było. No ale...coś kosztem czegoś. Przygotowania świąteczne, praca, szkoła, wycieczki do stolicy, potem sesja, egzaminy i nawet nie wiem kiedy pierwsze dwa miesiące 2013 roku minęły. Od grudnia zajmowałam się przeróżnymi rzeczami- tutaj teraz wstawię tylko garstkę zdjęć z efektami pracy. Resztę obiecuję nadrobić w najbliższym czasie. A teraz już o tym co było. Bo było:

Samochodowo








Prezentowo



Kulinarnie



Dziergająco





Szyjąco




I szkolnie :)
Na tym zdjęciu jest moja wizja obrazu P. Picasso "Panny z Awinionu"
Tadam:






piątek, 30 listopada 2012

Lekarstwo na tęsknotę

Blog miał być o tym co wychodzi spod mojej ręki...Ale z czasem jak ktoś z Warszawy pojawił się w moim życiu, blog zaczął być też trochę o nim. A teraz będzie jeszcze o tym co wychodzi spod ręki Warszawiaka. Odwiedzając w zeszły weekend stolicę dostałam zaproszenie :) Malowane dla mnie. Specjalnie dla mnie :) Jest piękne i robione z myślą o mnie. A na zdjęciu jeszcze parę "pamiątek" z moich odwiedzin u Jedynego Takiego Warszawiaka Artysty :) Brakuje butelki po szampanie i kartonów po pizzy i jeszcze kilku innych rzeczy ale... i tak patrząc na to zdjęcie wspominam, uśmiecham się i czekam na przyszłotygodniowy weekend. I co z tego, że blog nie jest tylko o tym co spod mojej ręki wychodzi. Ważne, że od serca o sprawach ważnych. I co z tego, że nie mam za wiele ostatnio tych rzeczy, które robię ręcznie? Co z tego, że gdybym nie rozmawiała z nim na sky albo nie pisała smsów to robiłabym o wiele więcej? Co z tego, skoro to właśnie on od pewnego już czasu ubiera mnie w najszerszy uśmiech i to dzięki niemu czuję się sz... :) Miłego wieczoru :)


wtorek, 20 listopada 2012

Przedsylwestrowa zabawa ;)

Z początkiem tego tygodnia zaczęłam czuć się trochę jak w Sylwestra, kiedy robi się wielkie odliczanie do godziny 00:00. Moją północą będzie piętek. A póki co, świetna zabawa i ten dreszczyk ekscytacji umilające oczekiwanie na tą chwilę :) Efekty świetnej zabawy:

Naręcze szydełkowych aniołków (postaram się w najbliższym czasie pokazać schemat na nie)



Oraz naręcze kolejnej porcji aniołków z masy solnej :) W planach będzie jeszcze jedna tura, no...może dwie :)

Idę bawić się dalej :)
Pozdrawiam :)
A do stolicy ślę buziaki :*

wtorek, 13 listopada 2012

W między czasie :)

Wiem...Dawno tu nie zaglądałam...Będąc w Warszawie czas się zatrzymał. Przestał biec i nie liczyło się nic więcej jak to co tu i teraz. Nie myślałam o tym co było, o tym co będzie jutro, za tydzień, za miesiąc. A gdy te dwa cudowne dni, w których czas stanął, skoczyły się, znów ruszyła lawina pędzących w mgnieniu oka minut. Sprint godzin...sztafeta dni. Wyjeżdżając z Warszawy w październiku w nieokreślonych i niesprecyzowanych planach były kolejne odwiedziny. I tak, Warszawiak odwiedził mnie tydzień później. A potem obowiązki i praca zmusiły nas do tego, że termin kolejnej wizyty w stolicy został ustalony na 23 listopada. I trzeba było czekać. Wiadomo, że kiedy na coś bardzo się czeka dobrze wtedy zająć myśli i ręce czymś innym. Tak też zrobiłam...Były druty, szydełko, masa solna, praca, dom, przygotowania świątecznych pierdołek i gdyby jeszcze mało tego było postanowiłam zacząć dalszy etap studiów. Więc do przyjemnych obowiązków doszły jeszcze projekty. A na dodatek wczoraj zaopatrzyłam się w czółenko do frywolitek i powiększam wachlarz swych umiejętności o frywolitkową koronkę...Tyle się dzieje, że ani się obejrzałam a tu od wizyty w Warszawie minął już ponad miesiąc. I za niecałe dwa tygodnie znów stolica :) A teraz prezentuję część owoców mojej pracy i wracam do kreślenia projektu :) Miłego dnia :)









czwartek, 18 października 2012

Koniec i początek

Proszę Państwa, uroczyście oświadczam, że prace nad ślubnym szalem dla panny młodej zostały zakończone. Szal został złożony w całość, udekorowany koronką i zapakowany w szary papier ozdobiony białymi serduszkami. Ponieważ przyspieszone tempo prac nad nim wykończyło mnie doszczętnie a na jutro kolejne plany, dziś nie jestem w stanie napisać już nic więcej jak to, że jestem totalnie zmęczona i po brzegi szczęśliwa. Że wyszło, że właścicielce się spodobało i że wygląda właśnie tak. Dobranoc :* :)))