Niedawno pisałam, że dodam zdjęcia jajek jeszcze przed ich metamorfozą. No to są. Owe rzeczone jajka. Teraz już wyglądają troszkę inaczej ale niestety na zdjęcia trzeba poczekać co najmniej do jutra. Dlaczego? Dlatego, że jajka przeobraziły się wieczorem no i światło już nie takie jak trza...Co innego za dnia. Więc czekamy do jutra. W ogóle to nie miałam dziś w zamiarze dodawać notki ale, od kiedy czuję się doskonale, postanowiłam nie dawać sobie żadnej taryfy ulgowej i, mimo, że chce mi się spać jak jasny gwint, napiszę. Po co iść spać, szkoda czasu na sen ;) Dziś zawaliłam się kwadratami. Wczoraj w mojej głowie powstał pomysł na wiosenny patchwork. A, że u mnie niewiele trzeba aby pomysły zamieniły się w rzeczy, zrobiłam błyskawiczny przegląd materiałów i zaczęłam ciąć. Palec odpadał od nożyczek, "krzyż" o mało mi nie pękł ale co tam...Ważne, że kwadratów przybywało. I tak jeszcze trochę brakuje, bo boki zrobię z kilku rzędów innych kwadratów ale te główne i najważniejsze już są. Jutro będę powoli zszywać. Jeszcze na koniec napiszę, że nie wiem jak u Was ale dziś u mnie piękne słońce dość często wystawiało swoją rumianą buzię zza chmur, uśmiechało się i czarowało kwiatka stojącego na parapecie. Kwiatek dał się oczarować, zakwitł :) Dobranoc :*



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.