W ostatnim czasie spod mojej ręki wyszło jeszcze malutkie poncho dla cukierkowej Zosi. Bardzo mi się spodobało, bo tak słodko wygląda takie malutkie i różowe w dodatku. Robi się je strasznie szybko. Trzy godzinki i gotowe. Dlatego też planuję zrobić jeszcze parę takich i sprezentować je kilku zaprzyjaźnionym młodym damom ;) A poncho Zosi zostało powieszone na wieszaku, który zrobił mój dziadek dla mojego wujka, gdy ten chodził do przedszkola. Dziś wujek jest po 40-stce a wieszak nadal w świetnej formie. Nie ma to jak solidne, robione z sercem rękodzieło. Miłego dnia :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.